Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 698 z 977

Aurora

LillaKorn napisał(a):

Na tego typu pytania"dlaczego Cię tam zaniosło"mogę tylkopowiedzieć, że na moje ukochane łyżewki chodzę od dziecka i poza siniolami i obiciami nicmi do tej pory się nie stało....Gdybym cofnęła czas poszłabym jeszcze raz tylko podczas sławetnej kolizji nie ratowałabym desperacko swojej sławy mołojeckiej przez utrzymanie się na nogach tylko klapnęłabym elegancko na dupencję!

Tak, zgadzam się, nie ma powodów by na zawsze rezygnowac z tego co się lubiło i robiło tysiące razy i nic się nie stało, tylko dlatego, że raz się miało pecha.
A betoniara pewnie się zwija z zazdrości bo jej życie to tylko robota i gary!!!
Dobrodziej
Mam takie pytanie na szybko. Zwolnienie lekarskie trwa 182 dni max. Ale roboczych czy kalendarzowych ?
riviolla
Chyba kalendarzowych
Do**ta

Dobrodziej napisał(a):

Mam takie pytanie na szybko. Zwolnienie lekarskie trwa 182 dni max. Ale roboczych czy kalendarzowych ?

Zlicza się dni, na które lekarz wystawił zwolnienie lekarskie.
Niedziele i święta również, jeśli obejmuje je zwolnienie lekarskie.
Dobrodziej
No właśnie, Dota, widzę że Ty jesteś na świadczeniu rehabilitacyjnym. Napisz proszę po jakim czasie od komisji dostałaś wypłatę.?
Do**ta

Dobrodziej napisał(a):

No właśnie, Dota, widzę że Ty jesteś na świadczeniu rehabilitacyjnym. Napisz proszę po jakim czasie od komisji dostałaś wypłatę.?

Komisję miałam 30 czerwca a świadczenie zaczęło się od 11 lipca (10 lipca wypadł 182 dzień zwolnienia lekarskiego). Pierwszy zasiłek dot. świadczenia rehab. wpłynął na konto ok. 27 lipca (w podobnym terminie jak zasiłek chorobowy za wszystkie poprzednie miesiące).
Za okres do 10 VII dostałam jeszcze zasiłek chorobowy a za okres od 11 VII świadcz. rehab. Przelew był w łącznej kwocie dopiero na wydruku z rachuby płac zobaczyłam wszystko oddzielnie wyliczone.
witch

Dobrodziej napisał(a):

Mam takie pytanie na szybko. Zwolnienie lekarskie trwa 182 dni max. Ale roboczych czy kalendarzowych ?

Kalendarzowych.

Dobrodziej
No to wygląda na to, że na święta zostanę bez wypłaty. Niefajnie.
Do**ta

Dobrodziej napisał(a):

No to wygląda na to, że na święta zostanę bez wypłaty. Niefajnie.

A kiedy miałeś komisje dot. świadcz. rehab ?

Do**ta

Z moich wyliczeń wynika, że 182 dniem twojej choroby będzie 30 października.

Wnioski na świadczenie powinieneś złożyć ok. 1 września.

witch
Dota mam i ja pytanie. Mi 182 dni minie 2-go stycznia 2010 r. Wizytę u lekarza mam teraz 16-go listopada. Czy jak podczas tej wizyty lekarz wypełni mi odpowiednie druki i wszystko złożę 17-go to nie będzie za późno ? Nie bardzo mi się uśmiecha jechać do niego przed tym terminem, ale jak będę musiała to pojadę.
Do**ta

witch napisał(a):

Dota mam i ja pytanie. Mi 182 dni minie 2-go stycznia 2010 r. Wizytę u lekarza mam teraz 16-go listopada. Czy jak podczas tej wizyty lekarz wypełni mi odpowiednie druki i wszystko złożę 17-go to nie będzie za późno ? Nie bardzo mi się uśmiecha jechać do niego przed tym terminem, ale jak będę musiała to pojadę.

Troche późno. Po prostu może później odbędzie się komisja i później przysłana zostanie decyzja o świadcz. rehab. a co za tym idzie później mogą wpłynąć pieniądze na konto ( świadczenie rehab.)
Te dwa tygodnie opóźnienia to nie jest bardzo duży poślizg ale musisz się liczyć, że wszystko będzie trochę później.
Do**ta
Na wizytę przynieś lekarzowi druk do wypełnienia bo prawdopodobnie on go nie będzie miał.
witch
Czyli moge zaryzykować i poczekać do 16-go ? Wiem że to na styk będzie ale nie chce mi się to tego orto-pedzia jechać w międzyczasie 🙂
witch

Dota napisał(a):

Na wizytę przynieś lekarzowi druk do wypełnienia bo prawdopodobnie on go nie będzie miał.

Druki mam juz wszystkie w domu. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Skoro jestem pracownikiem tylko do 30-go listopada (do tego dnia istnieje też zakład pracy) to czy obowiązkowo musi być wypełniony druk N-10 ? Przecież już tam nie wrócę, ale z drugiej strony w dniu składania dokumentów do ZUS-u jeszcze jestem pracownikiem. Czarna dziura.

Do**ta

Lekarz leczący ma do wypełnienia tylko jeden druk N-9

Natomiast Ty wypełniasz pierwszą stronę druku ZUS Np-7 i przekazujesz oba druki pracodawcy, który uzupełnia drugą stronę tego druku. Samodzielnie wypełnia coś jeszcze i cały komplet przesyła do ZUSu pod który podlega twój adres zamieszkania.

A Ty czekasz na wezwanie na komisję.

Do**ta

witch napisał(a):

Czyli moge zaryzykować i poczekać do 16-go ? Wiem że to na styk będzie ale nie chce mi się to tego orto-pedzia jechać w międzyczasie 🙂

Ryzykujesz jedynie tym, że w końcu później przyślą Ci pieniążki.

Do**ta

witch napisał(a):

Dota napisał(a):

Na wizytę przynieś lekarzowi druk do wypełnienia bo prawdopodobnie on go nie będzie miał.

Druki mam juz wszystkie w domu. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Skoro jestem pracownikiem tylko do 30-go listopada (do tego dnia istnieje też zakład pracy) to czy obowiązkowo musi być wypełniony druk N-10 ? Przecież już tam nie wrócę, ale z drugiej strony w dniu składania dokumentów do ZUS-u jeszcze jestem pracownikiem. Czarna dziura.

O to niech martwi się pracodawca, bo druk N-10 jest w jego gesti.

Dobrodziej

Tych papierów trzeba pilnowac. Mojemu lekarzowi się spieszyło i nie wypełnił wniosku, zmusiłem go na następnej wizycie. Pojechałem następnego dnia do ZUS-u z papierami, a tam pani mi powiedziała, że komisja lekarska za jakieś 6 tygodni. Kadrówka w pracy twierdzi, że ona teraz prześle mi wypłatę za październik, a potem będę miał przerwę z miesiąc w wynagrodzeniu i po komisji ZUS wypłaci mi za ległe pensje za dwa miesiące. Czyli taką podwójną wypłatę.

Dlatego na wigilię będą szyszki i sianko zamiast karpia

Do**ta
Którego dnia wypadałaby Ci ta komisja ?
witch

Dota napisał(a):

witch napisał(a):

Dota napisał(a):

Na wizytę przynieś lekarzowi druk do wypełnienia bo prawdopodobnie on go nie będzie miał.

Druki mam juz wszystkie w domu. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Skoro jestem pracownikiem tylko do 30-go listopada (do tego dnia istnieje też zakład pracy) to czy obowiązkowo musi być wypełniony druk N-10 ? Przecież już tam nie wrócę, ale z drugiej strony w dniu składania dokumentów do ZUS-u jeszcze jestem pracownikiem. Czarna dziura.

O to niech martwi się pracodawca, bo druk N-10 jest w jego gesti.

Mój pracodawca jest "inny". Nic nie wie o niczym nie słyszał. Ja sama dojadę do firmy z dokumentami do wypełnienia bo oni nie mają teraz głowy zajmować się takim pierdołami. I sama muszę przypilnować wypełnienia odpowiednich druków. Nawet podejrzewam, że sama to będę musiał wypelnić a boss tylko podpisze.

Do**ta
Moja komisja wypadła równo 5 tygodni od złożenia dokumentów u pracodawcy.
Do**ta

To niech wypiszą ten druk, nic się nie stanie, że w dniu komisji nie będziesz juz pracownikiem tej firmy.

Tam głównie wypowiada się bhpowiec, jest inf. dot. rodzaju i miejsca pracy.

witch
Dzieki, też tak myślałam i dlatego mam i te druki dotyczące pracodawcy. Wypełnię wszystko i dostarczę do ZUS-u ich sprawa co uznają za potrzebne a co za zbyteczne. Lepiej więcej niż jakby miało sie okazać, że z powodu jakiegoś jednego świstka odrzucą cały wniosek.
Do**ta

witch napisał(a):

Dzieki, też tak myślałam i dlatego mam i te druki dotyczące pracodawcy. Wypełnię wszystko i dostarczę do ZUS-u ich sprawa co uznają za potrzebne a co za zbyteczne. Lepiej więcej niż jakby miało sie okazać, że z powodu jakiegoś jednego świstka odrzucą cały wniosek.

Masz rację. Nawet jak druk N-10 będzie zbędny to nic się złego nie stanie.
Jeśli będą wnikliwie czytać to pewnie doczytaja się, że pracownikiem jesteś do 30 listopada.
eliska

witam cieplutko;

ależ się tu wczoraj działo... jak na zlot, to ja chętnie 🙂

eliska

Aurora napisał(a):

a. napisał(a):

Aurora napisał(a):

A ja jutro mam USG. Trochę się boję, czy mi tam jakiegoś stawu rzekomego nie wynajdą albo jakiegoś innego Sudecka. Albo jeszcze, że powiedzą, że wszystko mam tak porozwalane, że do końca życia będę kaleką.

Czy na usg skierował Cię uzdrowiciel czy to inwencja własna?
Może też powinnam ale gdyby nie forum, nei wiedziałam o tej praktyce.
Idę z własnej inicjatywy, prywatnie, bo oczywiście nie doczekałabym się od lekarza skierowania w ramach NZF.
Niestety, tak to już jest z tym naszym złamaniem, że może nam ono stale dokuczać (np. częste zwichnięcia, sztywność, ból), albo odezwać za ileś tam lat w postaci bolesnych zmian zwyrodnieniowych uniemożliwiających chodzenie. Zrost (kości) w naszym przypadku to pół biedy, znacznie istotniejsze jest, jakie szkody zostały jeszcze poczynione. I to te szkody tak naprawdę w dużej mierze decydują o tym, kiedy powrócimy do sprawności. Ja miałam jeszcze zwichnięcie, pęknięcie torebki stawowej, uszkodzenie więzozrostu piszczelowo-strzałkowego (przynajmniej tyle się dowiedziałam i tylko jeden lekarz mi to powiedział a byłam już u kilku).
A jeszcze żeby tego było mało, po takim złamaniu tworzą się wewnątrz blizny, zrosty wewnątrzstawowe – „utrudniające rehabilitację i objawiające się bolesną sztywnością ograniczającą ruchy i nawracającymi obrzękami stawu, trudnościami w chodzeniu po schodach i nierównym terenie”.
„USG pomaga rozpoznać brak ciągłości więzadła, umożliwia ocenę stabilności stawu skokowego, ocenia przerośnięcie i zmiany tkanek miękkich, dzięki USG widoczne są wszelkie obrzęki, pogrubienia. I jak w każdej chorobie, tak i tutaj niezwykle istotne jest wczesne rozpoznanie i odpowiednie działanie. Niestety na Rtg nie zawsze wszystko widać i USG jest tutaj bardzo przydatnym narzędziem.”

Wiem, brzmi to wszystko strasznie i dlatego tak się boję, ale idę, bo lepiej wiedzieć, a ja mam jeszcze zamiar mieć coś z tego życia. Może w ten sposób uniknę lub przynajmniej ograniczę jakieś dalsze nieprzyjemne konsekwencje tego złamania (np. zwichnięcia), taką mam przynajmniej nadzieję.

Więc jeśli masz taką możliwość a., to idź, nie zastanawiaj się, będziesz wiedziała na czym stoisz (dosłownie).
Auroro, daj koniecznie znać "co i jak" po badaniu;
ja podobnie jak Ty też te "cary" (torebki itp.) mialam uszkodzone...
edziag

kasiek79 napisał(a):

marchewka napisał(a):

edziag napisał(a):

hej marchewa co się stało że cię przesunęli?

termin, który mi dziś dali mi nie przypasował, a najbliższy wolny był 16.11, to nie miałam wyboru, ale to nic poważnego, co się odwlecze to nie uciecze 😉

będę pamietała o twojej dacie bo 15.11 syn ma urodziny a 16.11 odiwedzamy z nim szpital (laryngolog)

co będą mu robili? jakiś zabieg czy kontrola? pytam bo mój syn miał zakładane dreny.

Aurora
Witam. Jestem już po USG. Sztafeta z dobrymi wiadomościami biegnie dalej. Badanie było bardzo dokładne, przedtem wywiad, analiza zdjęć RTG. „Repozycja piękna”, wszystkie ścięgna całe, ciągłość więzozrostu także jest, żadnych krwiaków, niepożądanych nagromadzeń płynów, żyły drożne. Sztywność i brak 100% ruchomości spowodowana jest po prostu złamaniem i unieruchomieniem . Generalnie ten rodzaj złamania jest „paskudny”, przeważnie z długą rehabilitacją. Mam więc uzbroić się w cierpliwość. Zwyrodnień niestety nie uniknie się po tym złamaniu, już teraz mogę łykać Arthrostop, dbać o prawidłową wagę ciała, ćwiczyć te stawy, raz po raz fudnąć sobie jakąś serię zabiegów. Żelastwo do usunięcia po roku od złamania. Już teraz mam się zapisać na zabieg bo są długie terminy. I to by było na tyle. Teraz następni w kolejce, czekam na wieści.
eliska

ojacie napisał(a):

Jestem, ale po prostu zbiegałam ze schodów, zeskoczyłam z ostatnich dwóch zupełnie się nad tym nie zastanawiając. Chwila nie uwagi i bach! Wróciłam z SOR-u właśnie na wypisie mam skręcenie stawu skokowego P, ale nic nie pisze o stopniu. Boli mnie przy ruchu stopą do góry i w dół, natomiast na boki nie. I opuchlizna dość pokaźna. Nie ma tragedii, ale chwile pobyłam zdrowa i już się zapomniałam, a obiecałam sobie uważać! Teraz będę musiała z tym całym butem kuśtykać na wszystkie zajęcia, bo na uczelni przecież nie ma urlopów 😠

ojacie, jacie... no to pech. Ja jak pomyslę o schodach to mam...traumę... a tu człowieku, gdziegolwiek się ruszysz, to są schody....