LillaKorn napisał(a):
Kurcze Dziewczyny! Trochę przyschizowałam. Praktycznie u mnie od początku powoli idzie. A jawciąż niemogę się przyzwyczaić do kapania mojej kostniny. Praktycznie ocena ortopedów (prowadzącego i dodatkowego) była jedna, że po takiej fuszerce to i tak jest w miarę dobrze. Pozostajemi cieszyć się z faktu posiadania statusu istoty dwunożnej i...kuśtykać ku wyzdrowieniu.
ja tu słaba do pocieszania, ale zobacz, każdy w swoim tempie, nie ma na to rady, ani skorupki ani kij od szczotki...wiem dobrze jak to ciężko i nie liczę nawet ile miałam dołów przez nogę i sytuacja zmienila się praktycznie w jednej chwili diametralnie, choć tak naprawdę życie zweryfikuje. miałaś pecha na starcie, ja tez, ale w końcu mnie z tego wyciągnięto. operacyjnie to fakt, ale też mogłam się na to nie decydować i zyć z blachami. nie namawiam do operacji bo to jednak ogrom cierpienia, ale jeśli nie zaakceptujesz faktu wykrzywienia to nie masz wyjścia. moim zdaniem skonsultuj może jeszcze z kimś ten brak osi i jaki to będzie miało wpływ na dalsze poruszanie się i kręgosłup. polecam z całego serca dr we Wroclawiu, jest specjalistą w wydlużaniu i prostowaniu. wiem że masz do niego cały kraj ale może można mailem? a może warto się wybrać, a może nie ma co robić zamieszania, zrost jest powolny ale jednak jest. gdybys usłyszała, że się zatrzymał to bieda, ale tak to nie jest najgorzej, po prostu musisz z tym żyć nie ma rady, a wcale nie jest powiedziane że zespolenie by to przyspieszyło i wyrównało. nie wiem jak Cię poceszać, ale myślę, że każde połamanie się kończy i trzeba wytrwać 😉