Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 914 z 977

zabka

a

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

No właśnie usiłuję się zmobilizować, żeby zadzwonić na oddział i zapytać o termin przyjęcia. Jak pomyśle sobie o "sympatycznej" sekretarce czy innej urzędasce, to już mi się wszystkiego odechciewa.

dzwoń dzwon, widok śruby wyjmowanej na bieżąco z nogi należy do najlepszych jakie widziałam, więc pewnie gwoździa to dopiero...!

Muszę się sprężyć, wiadomo, ale ja się boję sekretarki, nie wyjmowania gwoździa.. 🙂

Jezu ,nie żartujesz z tymi śrubami ja mam 5 ,i to faktycznie fajny widok?

marchewka

żabka napisał(a):

a

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

dzwoń dzwon, widok śruby wyjmowanej na bieżąco z nogi należy do najlepszych jakie widziałam, więc pewnie gwoździa to dopiero...!

Muszę się sprężyć, wiadomo, ale ja się boję sekretarki, nie wyjmowania gwoździa.. 🙂

Jezu ,nie żartujesz z tymi śrubami ja mam 5 ,i to faktycznie fajny widok?

mi się podobało, nie żartuję i bardzo się cieszę, że anastezjolog nie chciał mnie uśpić 😉 ale to może dlatego, że bardzo długo chciałam byc lekarzem i choć w końcu nim nie zostałam to jest to dla mnie ciekawe, no a poza tym lepiej liczyc na bieżąco ile Ci wyjmują...😉

LillaKorn

Dota napisał(a):

Łatwiej mi się na rowerze jeździ niż chodzić i dlatego wszędzie gdzie się da jadę rowerem.
Bez kuli trudno mi gdzieś dalej pójść bo kuleję i szybko się męczę a na rowerze nie. 😉

Hmmmmm rowerek, wiatr we włosach, piękna rzecz. Zazdroszczę. Mi lekarz zabronił z racji ewentualnego upadku (kiepski zrost). Stacjonarny jak najbardziej. Więc dojeżdżam w domciu "na kopiec Kościuszki" i czekam kiedy na powietrzu będę mogła poczuć wiatr we włosach.....
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Gdy wychodzilam ze szpitala kazano mi obciążac noge tylko do 20 kg. Ale w trakcie rehabilitacji zapadła decyzja o pełnym.Lekarz powiedział ,żebym robiła to w ramach swych możliwości.Doginam na wadze do 34kg i za groma nie daje rady więcej.Coś mi siedzi we łbie i nie moge sie przemóc.Wydaje mi sie ,że przy pełnym obciążeniu to juz wcale nie dam rady chodzic. Juz mam sraczkę co bedzie jak zdejmą gips ;-(

Pięknie będzie!

witch

marchewka napisał(a):

żabka napisał(a):

Jezu ,nie żartujesz z tymi śrubami ja mam 5 ,i to faktycznie fajny widok?

mi się podobało, nie żartuję i bardzo się cieszę, że anastezjolog nie chciał mnie uśpić 😉 ale to może dlatego, że bardzo długo chciałam byc lekarzem i choć w końcu nim nie zostałam to jest to dla mnie ciekawe, no a poza tym lepiej liczyc na bieżąco ile Ci wyjmują...😉
Aż tak odważna i ciekawa nie jestem. Chyba "pukawa" odmówiłaby mi posłuszeństwa jakbym słyszała wszystko co robią ze mną i wokół mnie podczas takiego zabiegu.
Przy operacji lewej nogi, zanim zaczęła działać narkoza słyszałam "czy jest dłuto, wiertarka i cos tam jeszcze" i ostatnią myślą przed odlotem było - Boże stół ze mnie zrobią ! Nigdy więcej takich wrażeń. Wolę być ślepa i głucha w czasie prac stolarsko-ślusarskich przy mojej nodze 🙂
witch

alawpr napisał(a):

Juz mam sraczkę co bedzie jak zdejmą gips ;-(

jak co będzie ? Nie narobisz sobie w gips 🙂 A na poważnie to będzie ciężko ale z każdym dniem lepiej. Cały czas do przodu, nawet małymi kroczkami ale do przodu. Nie panikuj !

prazynka

marchewka napisał(a):

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Prazynko ,tobie to naprawdę pod górę.Właśnie przeczytałam ,że auto nie chciało z tobą współpracowac ;-(

Niestety, w trakcie jazdy zapaliła mi się lampka akumulatora i olej zagotował do 120 stopni, ledwo wróciłam do domu, z rehabilitacji nici kolejny raz a tak na nią czekałam czytając wasze radosne opowieści o postępach, jestem bez auta do piątku, a dziś w nocy przeżyłam koszmar z tym skakaniem nogi, teraz też bardzo boli mnie stopa i złapałam mega dół,a właściwie to chyba już prawdziwą depresję, jestem przybita na maksa 🙁 nawet nie mam jak dojechać do lekarza aby mi coś na tą nogę przepisał 🙁

Prażynko, nie masz nikogo obok, żeby Ci trochę pomógł? może weź taksówkę do tego lekarza, nie wolno Ci mieć doła, w dole się człowiek nie leczy, wiem, że to gadanie, mi wczoraj wysiadł kręgosłup tak, że nie mogłam nawet sama nogi zabandażować, ale dzis trochę lepiej, głowa do góry 😉

Właśnie nie mam 🙁 pojechałam do chirurga naczyniowego taksówką, krążenie na powierzchni grzbietowej stopy mam do d***, dostałam lek Vessel Due F na rozrzedzenie krwi i Polprazol osłonowy. Lekarz nie wie czy pomoże. Do tego biorę vit. C, propranolol, fluoksetynę, detralex już dwa tygodnie. Całe co złamanie to pryszcz przy tym Sudeku

alawpr

witch napisał(a):

marchewka napisał(a):

żabka napisał(a):

Jezu ,nie żartujesz z tymi śrubami ja mam 5 ,i to faktycznie fajny widok?

mi się podobało, nie żartuję i bardzo się cieszę, że anastezjolog nie chciał mnie uśpić 😉 ale to może dlatego, że bardzo długo chciałam byc lekarzem i choć w końcu nim nie zostałam to jest to dla mnie ciekawe, no a poza tym lepiej liczyc na bieżąco ile Ci wyjmują...😉
Aż tak odważna i ciekawa nie jestem. Chyba "pukawa" odmówiłaby mi posłuszeństwa jakbym słyszała wszystko co robią ze mną i wokół mnie podczas takiego zabiegu.
Przy operacji lewej nogi, zanim zaczęła działać narkoza słyszałam "czy jest dłuto, wiertarka i cos tam jeszcze" i ostatnią myślą przed odlotem było - Boże stół ze mnie zrobią ! Nigdy więcej takich wrażeń. Wolę być ślepa i głucha w czasie prac stolarsko-ślusarskich przy mojej nodze 🙂
Na bank mieliby w gratisie rzyganko w mym wykonaniu plus inne atrakcje.😉
alawpr

LillaKorn napisał(a):

Dota napisał(a):

Łatwiej mi się na rowerze jeździ niż chodzić i dlatego wszędzie gdzie się da jadę rowerem.
Bez kuli trudno mi gdzieś dalej pójść bo kuleję i szybko się męczę a na rowerze nie. 😉

Hmmmmm rowerek, wiatr we włosach, piękna rzecz. Zazdroszczę. Mi lekarz zabronił z racji ewentualnego upadku (kiepski zrost). Stacjonarny jak najbardziej. Więc dojeżdżam w domciu "na kopiec Kościuszki" i czekam kiedy na powietrzu będę mogła poczuć wiatr we włosach.....
Doczekasz się i rowerka i łyżew 😉
alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

Juz mam sraczkę co bedzie jak zdejmą gips ;-(

jak co będzie ? Nie narobisz sobie w gips 🙂 A na poważnie to będzie ciężko ale z każdym dniem lepiej. Cały czas do przodu, nawet małymi kroczkami ale do przodu. Nie panikuj !

W gips pewnie nie ..ale w gatki kto wie..🙂

witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

marchewka napisał(a):

mi się podobało, nie żartuję i bardzo się cieszę, że anastezjolog nie chciał mnie uśpić 😉 ale to może dlatego, że bardzo długo chciałam byc lekarzem i choć w końcu nim nie zostałam to jest to dla mnie ciekawe, no a poza tym lepiej liczyc na bieżąco ile Ci wyjmują...😉

Aż tak odważna i ciekawa nie jestem. Chyba "pukawa" odmówiłaby mi posłuszeństwa jakbym słyszała wszystko co robią ze mną i wokół mnie podczas takiego zabiegu.
Przy operacji lewej nogi, zanim zaczęła działać narkoza słyszałam "czy jest dłuto, wiertarka i cos tam jeszcze" i ostatnią myślą przed odlotem było - Boże stół ze mnie zrobią ! Nigdy więcej takich wrażeń. Wolę być ślepa i głucha w czasie prac stolarsko-ślusarskich przy mojej nodze 🙂
Na bank mieliby w gratisie rzyganko w mym wykonaniu plus inne atrakcje.😉
A mi brak pewności czy nie uciekłabym im z tego stołu z rozpapraną nogą ! Chyba, że użyliby jakiegoś ciężkiego sprzętu (np płyt chodnikowych na piersiach) aby mnie zatrzymać.
alawpr

Polamana Kaska napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Bo ja powiedziałą ze juz śpie normlanie tzrymając noge nałózku. Powiedzieli zebym teraz przez te dwa tygodnie przynajmniej ukąłdała nogę na poduszce i w dzien nie ltyko zarzucała n apufe ale nieco wyzej. NO i ja tak zaczema robić

Jeszcze długo będziesz trzymać nogaska wyżej, wyżej serducha!
Wiesz, że ja dopiero niedawno odrzuciłam poduszkę na noc? I ciągle mam odruch rzucania nogi na krzesło?
Ja z podusią nadal sypiam.🙂 Ale z nią to i na boczku sie śpi fajowo i na brzuszku również.Abym tylko mogła pospac dłużej to było by ok.
witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

Juz mam sraczkę co bedzie jak zdejmą gips ;-(

jak co będzie ? Nie narobisz sobie w gips 🙂 A na poważnie to będzie ciężko ale z każdym dniem lepiej. Cały czas do przodu, nawet małymi kroczkami ale do przodu. Nie panikuj !

W gips pewnie nie ..ale w gatki kto wie..🙂

Zależy w jakie gadki - w stringi nie dałabyś rady 🙂

alawpr
Witch ,ja bym zwiała z całym tym stołem i resztą.Nie ma bata,dla mnie nowinki medyczne w stylu znieczulimy i sobie podagamy lub popatrzymy nie dla mnie!!!
alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

jak co będzie ? Nie narobisz sobie w gips 🙂 A na poważnie to będzie ciężko ale z każdym dniem lepiej. Cały czas do przodu, nawet małymi kroczkami ale do przodu. Nie panikuj !

W gips pewnie nie ..ale w gatki kto wie..🙂

Zależy w jakie gadki - w stringi nie dałabyś rady 🙂

Naciągnę barchany z długimiiiiiii nogawkami.Nie dam się 😉

alawpr
Co do kul ,to tak jak Witch napisała,czas z jakim trzeba sie poruszac w gipsie o kulach ma pewnie duże znaczenie jeśli chodzi o wywalnie kul od siebie.Na tą chwile nikt nawet nie wspominał o jednej kuli czy o żadnej. Więc ma przy sobie bez jednej przerwy te kulasy.Przyjaciółkami ich nie nazwę,prędzej jęzor mi stanie kołkiem 😉 Przywaliły sie do mnie jak rzep do psiego ogona a ja ich wcale nie zapraszałam ;-(
alawpr

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Prazynko ,tobie to naprawdę pod górę.Właśnie przeczytałam ,że auto nie chciało z tobą współpracowac ;-(

Niestety, w trakcie jazdy zapaliła mi się lampka akumulatora i olej zagotował do 120 stopni, ledwo wróciłam do domu, z rehabilitacji nici kolejny raz a tak na nią czekałam czytając wasze radosne opowieści o postępach, jestem bez auta do piątku, a dziś w nocy przeżyłam koszmar z tym skakaniem nogi, teraz też bardzo boli mnie stopa i złapałam mega dół,a właściwie to chyba już prawdziwą depresję, jestem przybita na maksa 🙁 nawet nie mam jak dojechać do lekarza aby mi coś na tą nogę przepisał 🙁

Tylko mi tu nie pisac o depresjach!! Bo ubiję!! Prazynko,bedzie ok,tylko troszke musisz poczekac 😉 Rozprawisz sie z tym Sudekiem i zapomnisz o nim. Ściskam mocno;-)

alawpr

kasiek79 napisał(a):

ZOstawiął meza na 3 dni samego w domu i co..... sajgon zastaął po powrocie. Mąz sie tłumaczy ze miało mnie nie być 2 tyg i on miał jescze posprzatac........ ech nawet nie chchę myslęc co by sie działo za dwa tyg.
Tak wieć zabieram sie za sprzatanie a zeby było mało to na ciemnych panelach mam mnóstwo białych sladów od gipsu bo wczoraj jak wrócilismy (szłam mpo mokrym chodzniku oczywiscie i gips się namoczył) to w domu jak chodziłam nie było widac śladów ale jak wyschło................ to jak zeszłą rano na dół to.............. nie wiedziałą czy śmiac sie czy płakać hehe pozostałą mi ściera i jazda...............
tak wieć naarzie znikam
a dziisaj ide jescze na zajęcia otwarte do syna

Kasia ja jestem w domu bez jednej przerwy i kuchni nie moge poznac,nie mówiąc ,że i odnaleźc 😉
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Co do kul ,to tak jak Witch napisała,czas z jakim trzeba sie poruszac w gipsie o kulach ma pewnie duże znaczenie jeśli chodzi o wywalnie kul od siebie.Na tą chwile nikt nawet nie wspominał o jednej kuli czy o żadnej. Więc ma przy sobie bez jednej przerwy te kulasy.Przyjaciółkami ich nie nazwę,prędzej jęzor mi stanie kołkiem 😉 Przywaliły sie do mnie jak rzep do psiego ogona a ja ich wcale nie zapraszałam ;-(

Hmmm chodziłam z kulami po zdjęciu gipsu jeszcze 4 m-ce: 3 z dwoma i 1 z jedną. Suma sumarum tyle czasu ile gips razem od złamania 8 MIESIęCY!

witch
No dobra czas na relaks. Napracowałam się dziś - jak nie przymierzając - poseł. Pięta jednak nie daje się dziś tak we znaki jak jeszcze wczoraj. Może już to se nie wrati ? Oby.
marchewka

prazynka napisał(a):

marchewka napisał(a):

prazynka napisał(a):

Niestety, w trakcie jazdy zapaliła mi się lampka akumulatora i olej zagotował do 120 stopni, ledwo wróciłam do domu, z rehabilitacji nici kolejny raz a tak na nią czekałam czytając wasze radosne opowieści o postępach, jestem bez auta do piątku, a dziś w nocy przeżyłam koszmar z tym skakaniem nogi, teraz też bardzo boli mnie stopa i złapałam mega dół,a właściwie to chyba już prawdziwą depresję, jestem przybita na maksa 🙁 nawet nie mam jak dojechać do lekarza aby mi coś na tą nogę przepisał 🙁

Prażynko, nie masz nikogo obok, żeby Ci trochę pomógł? może weź taksówkę do tego lekarza, nie wolno Ci mieć doła, w dole się człowiek nie leczy, wiem, że to gadanie, mi wczoraj wysiadł kręgosłup tak, że nie mogłam nawet sama nogi zabandażować, ale dzis trochę lepiej, głowa do góry 😉

Właśnie nie mam 🙁 pojechałam do chirurga naczyniowego taksówką, krążenie na powierzchni grzbietowej stopy mam do d***, dostałam lek Vessel Due F na rozrzedzenie krwi i Polprazol osłonowy. Lekarz nie wie czy pomoże. Do tego biorę vit. C, propranolol, fluoksetynę, detralex już dwa tygodnie. Całe co złamanie to pryszcz przy tym Sudeku

ja mam na krążenie Trental lub odpowiednik Polfilin, mój wujek lekarz sam polamany w całości kilka miechów unieruchomiony na łóżku szpitalnym to brał poleca i rzeczywiście mi bardzo pomogło, nie namawiam, ale skoro już cały przemysł farmaceutyczny przepuścilas przez siebie to może spróbój

marchewka

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

marchewka napisał(a):

mi się podobało, nie żartuję i bardzo się cieszę, że anastezjolog nie chciał mnie uśpić 😉 ale to może dlatego, że bardzo długo chciałam byc lekarzem i choć w końcu nim nie zostałam to jest to dla mnie ciekawe, no a poza tym lepiej liczyc na bieżąco ile Ci wyjmują...😉

Aż tak odważna i ciekawa nie jestem. Chyba "pukawa" odmówiłaby mi posłuszeństwa jakbym słyszała wszystko co robią ze mną i wokół mnie podczas takiego zabiegu.
Przy operacji lewej nogi, zanim zaczęła działać narkoza słyszałam "czy jest dłuto, wiertarka i cos tam jeszcze" i ostatnią myślą przed odlotem było - Boże stół ze mnie zrobią ! Nigdy więcej takich wrażeń. Wolę być ślepa i głucha w czasie prac stolarsko-ślusarskich przy mojej nodze 🙂
Na bank mieliby w gratisie rzyganko w mym wykonaniu plus inne atrakcje.😉
eeee tam ,mają taką chemię do Twojej żyły, że byłabyś zadowolona, ja to już wiem
marchewka

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Aż tak odważna i ciekawa nie jestem. Chyba "pukawa" odmówiłaby mi posłuszeństwa jakbym słyszała wszystko co robią ze mną i wokół mnie podczas takiego zabiegu.
Przy operacji lewej nogi, zanim zaczęła działać narkoza słyszałam "czy jest dłuto, wiertarka i cos tam jeszcze" i ostatnią myślą przed odlotem było - Boże stół ze mnie zrobią ! Nigdy więcej takich wrażeń. Wolę być ślepa i głucha w czasie prac stolarsko-ślusarskich przy mojej nodze 🙂

Na bank mieliby w gratisie rzyganko w mym wykonaniu plus inne atrakcje.😉
A mi brak pewności czy nie uciekłabym im z tego stołu z rozpapraną nogą ! Chyba, że użyliby jakiegoś ciężkiego sprzętu (np płyt chodnikowych na piersiach) aby mnie zatrzymać.
nóżek można powiedzieć nie masz w takiej sytuacji 😉
alawpr
U mnie ciąg dalszy przygód szopa pracza.;-( Na dzis sytuacja ma sie tak,że 50% wyprane ;-(.Dobrze ,że ktos wymyslił pralki,bo na tarze bym prała do wiosny!!! Dziś zabic mnie chciał płyn do płukania-stojac na dwóch nogach,bez kul jakoś tak mi sie wyślizgnął z rąk ale do góry ,że przyłożył mi w głowę i poleciałam do tyłu.Dobrze ,że półki dobrze przymocowane ,to uczepiłam sie ich i z wielką gracją osunełam sie na dupę.Mąż mnie opierdzielił ,ale łaskawie szanowną podniósł,bo za chlere sama bym sie nie podniosła.Teraz cichutko siedzę sobie w kąciku i popijam soczek 😉
LillaKorn

alawpr napisał(a):

U mnie ciąg dalszy przygód szopa pracza.;-( Na dzis sytuacja ma sie tak,że 50% wyprane ;-(.Dobrze ,że ktos wymyslił pralki,bo na tarze bym prała do wiosny!!! Dziś zabic mnie chciał płyn do płukania-stojac na dwóch nogach,bez kul jakoś tak mi sie wyślizgnął z rąk ale do góry ,że przyłożył mi w głowę i poleciałam do tyłu.Dobrze ,że półki dobrze przymocowane ,to uczepiłam sie ich i z wielką gracją osunełam sie na dupę.Mąż mnie opierdzielił ,ale łaskawie szanowną podniósł,bo za chlere sama bym sie nie podniosła.Teraz cichutko siedzę sobie w kąciku i popijam soczek 😉

Nie ma to jak babskie umiłowanie porządku. Licho nie śpi a robota nie zając!

Do**ta

LillaKorn napisał(a):

Dota napisał(a):

Łatwiej mi się na rowerze jeździ niż chodzić i dlatego wszędzie gdzie się da jadę rowerem.
Bez kuli trudno mi gdzieś dalej pójść bo kuleję i szybko się męczę a na rowerze nie. 😉

Hmmmmm rowerek, wiatr we włosach, piękna rzecz. Zazdroszczę. Mi lekarz zabronił z racji ewentualnego upadku (kiepski zrost). Stacjonarny jak najbardziej. Więc dojeżdżam w domciu "na kopiec Kościuszki" i czekam kiedy na powietrzu będę mogła poczuć wiatr we włosach.....
Też się trochę obawiałam upadku ale jak przeanalizowałam moje poprzednie upadki (2 razy ktoś we mnie wjechał i raz zjeżdżając z piaskowej skarpy) postanowiłam zaryzykować. Od stycznia chcę rowerem dojeżdżać na wykłady.
Lilla ten Twój zrost też w końcu przestanie być kiepski, przecież nie może tak być w nieskończoność .
kasiek79

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

ZOstawiął meza na 3 dni samego w domu i co..... sajgon zastaął po powrocie. Mąz sie tłumaczy ze miało mnie nie być 2 tyg i on miał jescze posprzatac

Ty się Kobieto ciesz, że po wcześniejszym powrocie zastałaś męża tylko z bałaganem a nie z......... Wtedy kule poszłyby w ruch jak nic a ślady na podłodze wcale nie od gipsu byś dziś sprzątała 😉

hehe biedne kule by było wtedy

a.

jasmar napisał(a):

a. napisał(a):

możesz chodzić... ja nadal nie mogę, chociaż już tyle bez gipsu.. i tu znowu zaczynam rozmyslac czy lepeij z operacja czy bez.

A. tak się zastanawiam, że Tobie nadal nie wyciągnęli śruby z więzozrostu i pewnie dlatego nie możesz obciążać-tak mi mówili, choć wiem że przypadek ojacie był inny. Ciekawe jak cię dalej poprowadzi lekarz. A te rozmyślania co Ty, też już miałam i nadal nie wiem co lepsze????
Ja po wizycie. Otóż rano się okaże czy poniedziałkowy termin wolny i jeśli tak to w niedziele wieczorem ahoj przygodo.
W miejscowym i srubkie mam dostac na wieczną pamiątkę.
Peniam moje drogie.
aaa i chyba najważniejsze "za dwa tygodnie wyrzucic kule"!!! 🙂)
LillaKorn

Dota napisał(a):

Też się trochę obawiałam upadku ale jak przeanalizowałam moje poprzednie upadki (2 razy ktoś we mnie wjechał i raz zjeżdżając z piaskowej skarpy) postanowiłam zaryzykować. Od stycznia chcę rowerem dojeżdżać na wykłady.
Lilla ten Twój zrost też w końcu przestanie być kiepski, przecież nie może tak być w nieskończoność .

Już się trochę oswoiłam z faktem, że u mnie idzie powoli. Najważniejsze, że powoli ale postępuje. Dlatego nierozsądnym byłoby gdzieś banalnie glebnąć i zacząć od nowa. Latem liczę na jazdę rowerkiem i na rolkach z wiaterkiem we włosach!
kasiek79

Polamana Kaska napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Jak ktoś już tu pisał, być może (też niekoniecznie) pomagają na łupież.
Bez niczego mój pierwszy zrost pojawił się w 6 tygodni.

Ja np. nie mam zielonego pojęcia czemu łydke mam jak kamien. Normalnie jak kamień twardą. awsze mi się wydawało ze jak ktoś ma cos w gipsie to pod gipsem ta częśc chudnie i.. po wyjęciu z gipsu jest chuda i jak flak. Moja łydka to normlany kamien do któego nawet nie moge dotknąc bo boli. Amój lekarz w szpitalu twerdzi ze tak moze być. No jakis absurd
Konsultowałaś to z naczyniowcem?
nie konsultowaął bo cały czas mam noge w ipsie powiedziała tlyko o tym lekarzom sportowym i od razu wypisali mi leki