Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 957 z 977

alawpr

marchewka napisał(a):

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

U mnie 75 kg i jeszcze rośnie 😉

No nie wiem o której miłości mówisz, bo to już słuszna waga u Ciebie 🙂 Moja sunia już stanęła na wyżyny swojej inteligencji i wie, że ruszy mnie na spacer dopiero jak już wsadzi całą mordę przed monitor mówiąc : " teraz ja " i nie da się jej odsunąć, no więc wrócę jak się zmacham na spacerze 🙂 miłego popołudnia

pies daje tyle prostej radości, że juz wiem dlaczego prawie wszyscy emeryci mają psy, teraz jako kaleka domowa to rozumiem bardziej, mój pies przychodzi i daje łapę jak się siedzi smutno i z nim nie biega...szkoda, że psy nie mają tej funkcji co koty w kwestii zrostu

Ale jaki uśmiech na twarzy wywolują,serducho aż się raduje.!!! Moja sunia przychodzi kladzie łapę na mym kolanie ,na łapę mordę i wpatruje się swymi wielkimi oczyskami 😉

Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Gocha5 napisał(a):

Jak byłam prywatnie to lekarz też mówił, że po roku trzeba się tego pozbyć, ale nie chciał się podjąć wyjmowania, bo stwierdził, ze może się okazać po otwarciu, że nie ma odpowiednich narzędzi do tego gwoździa.

Lepiej dowiedz się, jakiej firmy masz gwóźdź. To prawda, że narzędzia do wyjmowania powinny być tej samej firmy. Ja się od razu dowiedziałam u mojego Austriaka, co mi włożyli i teraz w Polsce obiecano, że da się zamówić ustrojstwo do kompletu.

to zależy od szpitala, już tu ktoś był na forum co mu rozkroili nogę i zonk nie było śrubokręta...ale np u mnie doktor w ogóle nie był zainteresowany producentem zbrojenia i miał niezły ubaw jak się podzieliłam moimi obawami, no i oczywiście wszystko było w porządku, ten śrubokręt zresztą wyglądał jak korkociąg, lepsze wrażenie zrobiło na mnie dłuto i młotek. ale na wszelki wypadek też ściągałam info od zabojadów

Może inaczej, jak mają komplet, to jest spox, przynajmniej teoretycznie. A jak nie, to musi kombinować. A wiesz, nie każdy lekarz umie wnieść się ponad wyżyny niestandardowych rozwiązań i kombinować autorskimi sposobami. 🙂

marchewka
niePołamana już Kasiu, a Ty miałaś problemy z ubezpieczycielem za wypadek w Austrii? czy przed operacją lekarz informował Cię o metodach zespolenia, czy po prostu wstawili co uważali za najlepsze? czy ubezpieczyciel wtrącał się w całą akcję?
marchewka

alawpr napisał(a):

marchewka napisał(a):

prazynka napisał(a):

No nie wiem o której miłości mówisz, bo to już słuszna waga u Ciebie 🙂 Moja sunia już stanęła na wyżyny swojej inteligencji i wie, że ruszy mnie na spacer dopiero jak już wsadzi całą mordę przed monitor mówiąc : " teraz ja " i nie da się jej odsunąć, no więc wrócę jak się zmacham na spacerze 🙂 miłego popołudnia

pies daje tyle prostej radości, że juz wiem dlaczego prawie wszyscy emeryci mają psy, teraz jako kaleka domowa to rozumiem bardziej, mój pies przychodzi i daje łapę jak się siedzi smutno i z nim nie biega...szkoda, że psy nie mają tej funkcji co koty w kwestii zrostu

Ale jaki uśmiech na twarzy wywolują,serducho aż się raduje.!!! Moja sunia kladzie łapę na mym kolanie ,na łapę mordę i wpatruje się swymi wielkimi oczyskami 😉

ciekawe czy Ci obliże nogę po zdjęciu gipsu, podobno psy tak robią jak czują gdzieś chorobę, chociaż mój zignorował co pozwoliło mi mysleć, że nie jest ze mną najgorzej 😉

marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Lepiej dowiedz się, jakiej firmy masz gwóźdź. To prawda, że narzędzia do wyjmowania powinny być tej samej firmy. Ja się od razu dowiedziałam u mojego Austriaka, co mi włożyli i teraz w Polsce obiecano, że da się zamówić ustrojstwo do kompletu.

to zależy od szpitala, już tu ktoś był na forum co mu rozkroili nogę i zonk nie było śrubokręta...ale np u mnie doktor w ogóle nie był zainteresowany producentem zbrojenia i miał niezły ubaw jak się podzieliłam moimi obawami, no i oczywiście wszystko było w porządku, ten śrubokręt zresztą wyglądał jak korkociąg, lepsze wrażenie zrobiło na mnie dłuto i młotek. ale na wszelki wypadek też ściągałam info od zabojadów

Może inaczej, jak mają komplet, to jest spox, przynajmniej teoretycznie. A jak nie, to musi kombinować. A wiesz, nie każdy lekarz umie wnieść się ponad wyżyny niestandardowych rozwiązań i kombinować autorskimi sposobami. 🙂

to prawda, zresztą moje śrubki to na zwykły imbusowy śrubokręt, pewnie doktor wiedział, że w razie czego weźmie sobie od roweru...😉

Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

niePołamana już Kasiu, a Ty miałaś problemy z ubezpieczycielem za wypadek w Austrii? czy przed operacją lekarz informował Cię o metodach zespolenia, czy po prostu wstawili co uważali za najlepsze? czy ubezpieczyciel wtrącał się w całą akcję?

Nie było żadnych problemów z ubezpieczycielem, Dałam pielęgnarce moją kartę z ID i nic więcej mnie nie obchodziło. Gdybym była niezadowolona, pewnie ingerowalibyśmyn z mężem, ale nie było potrzeby.
Jeśli chodzi o lekarza, nie informował mnie wcześniej o metodzie leczenia, więc ja jako totalny laik w sprawach złamań byłam wielce zdziwiona, gdy po wywiezieniu mnie z sali stwierdziłam brak gipsu. Lekarz wtedy powiedział, że zastosowali zespolenie gwoździem.
Reasumując, cały ten potencjalnie najgorszy okres to bajka w porównaniu z tym, co teraz mam w Polsce, mimo że mam w rodzinie lekarzy, więc niby jakieś tam możlwości.
A jak to u CIebie wyglądało? Pono francuska służba zdrowa jest bardzo sprawna.
prazynka

alawpr napisał(a):

Ha,ha.....o miłości na czterech łapach- u mnie w domu Dog 😉

Tak myślałam, ale że waga słuszna to i męża można brać pod uwagę 😉

prazynka

marchewka napisał(a):

...szkoda, że psy nie mają tej funkcji co koty w kwestii zrostu

eeee, koty przereklamowane, też mam i nijak mi na nodze nie leży, co najwyżej na mojej gazecie
🙂 za to sunia to i owszem, uwielbia władować się na kanapę a najlepiej na nas i często śpi na moich nogach, drżę o stan ich dokrwienia ale za to świetnie grzeje 🙂
alawpr

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Ha,ha.....o miłości na czterech łapach- u mnie w domu Dog 😉

Tak myślałam, ale że waga słuszna to i męża można brać pod uwagę 😉

Można ,można..hi..hi..

prazynka

marchewka napisał(a):

ciekawe czy Ci obliże nogę po zdjęciu gipsu, podobno psy tak robią jak czują gdzieś chorobę, chociaż mój zignorował co pozwoliło mi mysleć, że nie jest ze mną najgorzej 😉

masakrycznie będzie ale szczerze, psy lubią padlinę więc to rzeczywiście z nami nie jest najgorzej 🙂

alawpr

prazynka napisał(a):

marchewka napisał(a):

ciekawe czy Ci obliże nogę po zdjęciu gipsu, podobno psy tak robią jak czują gdzieś chorobę, chociaż mój zignorował co pozwoliło mi mysleć, że nie jest ze mną najgorzej 😉

masakrycznie będzie ale szczerze, psy lubią padlinę więc to rzeczywiście z nami nie jest najgorzej 🙂

To jestem pocieszona...hi..hi...moja jak ide z kulami omija mnie szerokim łukiem,wiec padliną jeszcze nie jestem...😉

prazynka
Ale podziwiam Cię, kwestia wyżywienia wielkich bestii jest wyzwaniem 🙂
alawpr
Dziś pierwszy raz samodzielnie umyłam w kuchni podłogę...Ale wyczyn..łał...!!! Trwało to wiecznośc ale jaka satysfakcja...😉)
prazynka

alawpr napisał(a):

Dziś pierwszy raz samodzielnie umyłam w kuchni podłogę...Ale wyczyn..łał...!!! Trwało to wiecznośc ale jaka satysfakcja...😉)

Z takich dziwnych nawyków, które mi zostały z okresu gipsu to zmywanie naczyń klęcząc na krzesełku 🙂 nie chciałam pakować w łydkę prawej i tak sobie wymyśliłam to klęczenie na obu i do dziś mi zostało 🙂 chyba, że teraz staję na lewej, no, w nią to nawet trzeba pakować 🙂

alawpr

prazynka napisał(a):

Ale podziwiam Cię, kwestia wyżywienia wielkich bestii jest wyzwaniem 🙂

Nie to nie prawda.sunia jest na Puriny Pro Planie.Wór karmy wystarcza na miesiąc.

alawpr

prazynka napisał(a):

alawpr napisał(a):

Dziś pierwszy raz samodzielnie umyłam w kuchni podłogę...Ale wyczyn..łał...!!! Trwało to wiecznośc ale jaka satysfakcja...😉)

Z takich dziwnych nawyków, które mi zostały z okresu gipsu to zmywanie klęcząc na krzesełku 🙂 nie chciałam pakować w łydkę prawej i tak sobie wymyśliłam to klęczenie na obu i do dziś mi zostało 🙂 chyba, że teraz staję na lewej, no, w nią to nawet trzeba pakować 🙂

A to fajny sposób.

alawpr
U mnie chłopcy pojechali na konspiracyjne zakupy prezentowe,więc złapałam sie za podłoge ,ale nie wiem czy znów szafa nie bedzie grana. Ale co tam mam satysfakcję..... I kto by pomyslał,ze z umycia podłogi będę taka dumna.Matko co sie z człowiekiem dzieje jak ma pogruchotane gnaty???
Gocha5

Polamana Kaska napisał(a):

Gocha5 napisał(a):

Moja radość okazała sie przedwczesna i plany poszły w łeb. Mój lekarz, u którego byłam wczoraj zachwycał się zrostem i mówił, że bez obaw mogę pozbyć się złomu w styczniu. Niestety na oddziale inny pan doktor powiedział, że zespolenia usuwają po 1,5 roku od operacji, ponieważ zdarzają się złamania wtórne. A oprócz tego, tak jak u Kaśki najbliższe terminy są na kwiecień ( u mnie rok od operacji minie 26 stycznia) Najciekawsze, że jak byłam po operacji, to ci sami lekarze mówili, że będę miała usunięte wszystko po roku czasu jeżeli będzie zrost, a teraz zmiana. Wstępnie mam ustalony termin na 19 kwietnia, jak się coś nie zmieni do tego czasu. I nie wiem po co robiłam wczoraj zdjęcia z perypetiami, jak dziś nikt nie był nimi zainteresowany 🙁 Dzięki wszystkim za trzymanie kciuków. 🙂

Gosiu, wiesz jak to z lekarzami, jeden mówi tak, inny co innego. Więc nie zamartwiaj się. Do kwietnia jeszcze szmat czasu, więc na pewno wtedy spokojnie pozbędziesz się żelastwa.
Ja mam natomiast cichą nadzieję, że mój prywatny wkręci mnie na styyczeń, bo mnie już wkurza, że nie mogę robić z nogą wszystkiego.
Zdrówka.
Dzięki Kasia, będę czekać w takim razie na dobre wiadomości od Ciebie. Mnie najbardziej wkurza wyczuwalna dolna śrubka i dlatego chciałabym się już tego pozbyć. Zresztą od lipca nastawiałam się na styczeń, a tu masz 🙁
Gocha5

Polamana Kaska napisał(a):

Aurora napisał(a):

Gocha5 napisał(a):

Niestety na oddziale inny pan doktor powiedział, że zespolenia usuwają po 1,5 roku od operacji, ponieważ zdarzają się złamania wtórne.

Teraz to mnie wystraszyłaś tym wtórnym złamaniem, może rzeczywiście nie ma się co spieszyć.

Z drugiej strony nie powinno trzymać się metalu dłużej niż 2 lata, bo jak wrośnie, to nie daj Boże. Tudzież inne konsekwencje, jak zapalenia, osteoporoza i takie tam.

Tego też się boję, bo dość szybko zarastam, 🙂 jak to ujął lekarz, bo przy wyciąganiu 1 śrubki po 3 miesiącach nie mógł jej wyczuć i musiałam mieć wyciąganą pod monitoringiem.

Gocha5

Polamana Kaska napisał(a):

Gocha5 napisał(a):

Jak byłam prywatnie to lekarz też mówił, że po roku trzeba się tego pozbyć, ale nie chciał się podjąć wyjmowania, bo stwierdził, ze może się okazać po otwarciu, że nie ma odpowiednich narzędzi do tego gwoździa.

Lepiej dowiedz się, jakiej firmy masz gwóźdź. To prawda, że narzędzia do wyjmowania powinny być tej samej firmy. Ja się od razu dowiedziałam u mojego Austriaka, co mi włożyli i teraz w Polsce obiecano, że da się zamówić ustrojstwo do kompletu.

Nie bardzo mam się jak dowiedzieć, bo w wypisie nie napisali, a co do udzielania informacji to ci lekarze są bardzo oporni. Zresztą już zdecydowałam, że zostanę u nich na wyciąganie, jak dobrze złożyli to może równie dobrze wyjmą. Mam taką nadzieję.

LillaKorn

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Ala jak Twoja metamorfoza na głowie?

Lilla Dopiero wczoraj sie umówiłam,nie ma lekko u fryzjera tez trzeba swoje odczekac,idę 11-go w piątek ,Prawie jak do szpitala,bo w szpitalu mam sie zameldowac 13-go.

Byłam przekonana, że to fakt dokonany. Ups cicho sza, bo zaraz mnie wypunktuje ten koleś z sąsiedniego wątku co pytał o sole do moczenia kończyn i byl taki zdegustowany, że my tu na każdy.....

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Ala jak Twoja metamorfoza na głowie?

Lilla Dopiero wczoraj sie umówiłam,nie ma lekko u fryzjera tez trzeba swoje odczekac,idę 11-go w piątek ,Prawie jak do szpitala,bo w szpitalu mam sie zameldowac 13-go.

Byłam przekonana, że to fakt dokonany. Ups cicho sza, bo zaraz mnie wypunktuje ten koleś z sąsiedniego wątku co pytał o sole do moczenia kończyn i byl taki zdegustowany, że my tu na każdy.....

Czytałam i nawet odpisałam-spokojnie-choc troszkę podniósł mi cisnienie 😉

LillaKorn

alawpr napisał(a):

Czytałam i nawet odpisałam-spokojnie-choc troszkę podniósł mi cisnienie 😉

Zawsze się zastanawiam skąd się tacy ludzie biorą. Z reguły nie odpowiadam na takie wpisy bo i tak nie trafi.

alawpr
Męska częśc rodziny jeszcze szaleje na zakupach,a moja suka olała mnie totalnie,polazła na swoje miejsce i sobie spi.A miała paniusie pilnowac.;-(
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Męska częśc rodziny jeszcze szaleje na zakupach,a moja suka olała mnie totalnie,polazła na swoje miejsce i sobie spi.A miała paniusie pilnowac.;-(

My wlaśnie wróciliśmy ale noga mi się strasznie zdemolowała i trzymam ją na temblaku!

prazynka

alawpr napisał(a):

Męska częśc rodziny jeszcze szaleje na zakupach,a moja suka olała mnie totalnie,polazła na swoje miejsce i sobie spi.A miała paniusie pilnowac.;-(

Moja śpi wypięta do mnie pupą, a co do jedzenia zazdroszczę Ci, ja kupiłam 12 kilo suchej i stoi, choćby zdechła jeść nie będzie 🙁 brałam na przetrzymanie i nic 🙁

prazynka

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Czytałam i nawet odpisałam-spokojnie-choc troszkę podniósł mi cisnienie 😉

Zawsze się zastanawiam skąd się tacy ludzie biorą. Z reguły nie odpowiadam na takie wpisy bo i tak nie trafi.

A ja nie odebrałam właśnie w taki sposób wypowiedzi, trochę racji w tym co chłopak pisze to jest, super nam czytać na bieżąco ale jak sama czegoś szukałam we wcześniejszych postach to też mnie krew zalewała, że nie można wyszukać łatwiej tylko post po poście i te nasze luźne rozmowy nie ułatwiają 🙂

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Męska częśc rodziny jeszcze szaleje na zakupach,a moja suka olała mnie totalnie,polazła na swoje miejsce i sobie spi.A miała paniusie pilnowac.;-(

My wlaśnie wróciliśmy ale noga mi się strasznie zdemolowała i trzymam ją na temblaku!

A ja tez leże i cierpie bo poszlalam w kuchni i teraz mnie napiernicza zdrowa pięta.Jak nie urok to sraczka.Niech to sie zakończy bo zeswiruję.Wiem ,że za bardzo obciążam zdrową noge ale jakos inaczej nie moge .Bo jak mam stac z tym pierniczonym polamanym kulasem.Idę zrobic obie kawę na nerwy. ..A i podobno kawa tez nie halo na zlamanie ,ale jak tak dalej by wyliczał to tylko powietrze by zostalo człowiekowi.

marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

niePołamana już Kasiu, a Ty miałaś problemy z ubezpieczycielem za wypadek w Austrii? czy przed operacją lekarz informował Cię o metodach zespolenia, czy po prostu wstawili co uważali za najlepsze? czy ubezpieczyciel wtrącał się w całą akcję?

Nie było żadnych problemów z ubezpieczycielem, Dałam pielęgnarce moją kartę z ID i nic więcej mnie nie obchodziło. Gdybym była niezadowolona, pewnie ingerowalibyśmyn z mężem, ale nie było potrzeby.
Jeśli chodzi o lekarza, nie informował mnie wcześniej o metodzie leczenia, więc ja jako totalny laik w sprawach złamań byłam wielce zdziwiona, gdy po wywiezieniu mnie z sali stwierdziłam brak gipsu. Lekarz wtedy powiedział, że zastosowali zespolenie gwoździem.
Reasumując, cały ten potencjalnie najgorszy okres to bajka w porównaniu z tym, co teraz mam w Polsce, mimo że mam w rodzinie lekarzy, więc niby jakieś tam możlwości.
A jak to u CIebie wyglądało? Pono francuska służba zdrowa jest bardzo sprawna.
akcja ratunkowa na stoku i pierwsza pomoc były super, myslę, że zminimalizowali moje cierpienie maksymalnie jak się dało, operacja i opieka po były super, ale mam żal, że zastosowano u mnie słabą metodę zespolenia nie pytając czy np bylabym skłonna doplacić do lepszej. myślę, że na skutek interwencji mojego ubezpieczyciela tak własnie się stało, bo podejrzanie koszty na styk zmieścily się w kwocie ubezpieczenia. z jednej strony to dobrze, bo jakbym nagle musiała wytrzasnąć kilka tys. euro to nie byłoby mi do smiechu, ale z drugiej bujam się teraz o rok dłuzej niż powinnam. no i pół roku przychodzily rachunki z Francji, których ubezpieczyciel nie miał ochoty placić, rosły odsetki, rózne listy z groźbą skierowania sprawy do sądu, jednym słowem masakra dla kogoś, kto leży, nie zarabia, nie jset w stanie nic zrobić poza dzwonieniem x razy do kolejnych spławiających pań i panow w różnych instytucjach. więc ja mam niemiłe wspomnienia z ubezpieczycielem, zresztą sprawa została załatwiona jak już miałam przygotowane papiery do rzecznika, i mam nadzieję, że skoro nic do dziś nie przyszlo to jest ok, choć moja znajoma po dwoch latach dostała wezwanie do sądu z kraju gdzie miała wypadek, zresztą była ubezpieczona, ale to nic nie pomogło.
a jakiego mialaś Kasiu ubezpieczyciela?
marchewka

alawpr napisał(a):

Dziś pierwszy raz samodzielnie umyłam w kuchni podłogę...Ale wyczyn..łał...!!! Trwało to wiecznośc ale jaka satysfakcja...😉)

lepiej się nie wyrywaj bo juz tak zostanie, uznaja, że możesz i ani się obejrzysz a jeszcze coś umyjesz, upierzesz, pomalujesz itd...