Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 959 z 977
kasiek79 napisał(a):
witch napisał(a):
alawpr napisał(a):
Może Jasmar coś wie co z Edziag???
Jasmar też "wcięło" od kilku dni.
Mam wieści od JASMAR Biedaczce padł komp. jak tlkyo maz zreperuje to sie odezwie
No to chociaż o jednej wiemy. Edziag jednak podejrzanie długo sie nie odzywa. Hmmm
kasiek79 napisał(a):
a mi zostały dwie noce z moim gipsiorem 🙂 Przysiegam....... nie zatęsknię 🙂
Wierze.Za tym sie nie teskni nigdy.
witch napisał(a):
Liderka !!!!!!!
od dziś będe chodzic w żółtym czepku,tym bardziej ,ze na dzien dzisiejszy mam tragedię na głowie ..hi..hi..
kasiek79 napisał(a):
a mi zostały dwie noce z moim gipsiorem 🙂 Przysiegam....... nie zatęsknię 🙂
To go teraz daj dzieciakom pomalowac....hi...hi...
alawpr napisał(a):
witch napisał(a):
Liderka !!!!!!!
od dziś będe chodzic w żółtym czepku,tym bardziej ,ze na dzien dzisiejszy mam tragedię na głowie ..hi..hi..
A dasz po znajomości autograf 🙂
alawpr napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
a mi zostały dwie noce z moim gipsiorem 🙂 Przysiegam....... nie zatęsknię 🙂
To go teraz daj dzieciakom pomalowac....hi...hi...
nie nie daruje sobie
witch napisał(a):
alawpr napisał(a):
witch napisał(a):
Liderka !!!!!!!
od dziś będe chodzic w żółtym czepku,tym bardziej ,ze na dzien dzisiejszy mam tragedię na głowie ..hi..hi..
A dasz po znajomości autograf 🙂
Oczywistą rzeczą jest....że dam.....
alawpr napisał(a):
Witch ,kiedy ty masz kontrolę nastepną?
28 grudnia. Zaraz po świetach, lekarz jeszcze pewnie będzie sam chory. 🙂
alawpr napisał(a):
Dziś w sklepie poślizgnęłam sie na kuli.Jedna małpa odjechała sobie w bok i mocno stanełam na złamanej nodze i nic mnie nie bolało w złamaniu,tylko zaboło w skokowym.Myslalam ,że dostanę zawału ze strachu. Nie wyobrażam sobie tego z nogą bez gipsu.!! 🙁
to dobry znak! zawsze jest strach, ale najważniejszy efekt!
witch napisał(a):
alawpr napisał(a):
Ja juz mam takie obrzydzenie do tego szpitala,że szok!!
Szpital nie jest do kochania. Nie znam osoby, ktora lubiłaby ten przybytek. W Twoim wydaniu bedzie to ostatnia lub jedna y ostatnich wizyt. Wytrzymasz. Musisz.
a ja swój lubię 😉 chyba dlatego, że spotkałam tam dobrych dla mnie ludzi, ale to pierwszy szpital, który darzę takim uczuciem...
kasiek79 napisał(a):
mam kochana mam. Ale jeszcze nie wiem czy jest ok bo bucior pojechał z szwagrem do Białegostoku Ale ja jutro już jade po Białego to go zobaczę 🙂marchewka napisał(a):
Kasiu, masz już tego buciora? jest ok?kasiek79 napisał(a):
Moja nózka kochana dalej pobolewa podczas chodzenia ale juz tlyko dwa dni zostały. Na zewnęrttrzenej stronie łydki mam taka ranę ze ledwo wytuzmuję Piecze jak cholera jak czuję ze srajtasma się odkleja. Juz ostatnio w tym miejscu był wielki strup a teraz.....nie chce nawet mysleć.
Ja oczywiscie przelotem bo ostatnio brakuje mi czasu ale obiecuję zagladać
marchewka napisał(a):
witch napisał(a):
alawpr napisał(a):
Ja juz mam takie obrzydzenie do tego szpitala,że szok!!
Szpital nie jest do kochania. Nie znam osoby, ktora lubiłaby ten przybytek. W Twoim wydaniu bedzie to ostatnia lub jedna y ostatnich wizyt. Wytrzymasz. Musisz.
a ja swój lubię 😉 chyba dlatego, że spotkałam tam dobrych dla mnie ludzi, ale to pierwszy szpital, który darzę takim uczuciem...
Absolutnie na szpital nie narzekam,ale nie lubie tam przebywac. Jak tam jestem natychmiast z połamanej robię się bardzo,bardzo chora 🙁
alawpr napisał(a):
marchewka napisał(a):
witch napisał(a):
Szpital nie jest do kochania. Nie znam osoby, ktora lubiłaby ten przybytek. W Twoim wydaniu bedzie to ostatnia lub jedna y ostatnich wizyt. Wytrzymasz. Musisz.
a ja swój lubię 😉 chyba dlatego, że spotkałam tam dobrych dla mnie ludzi, ale to pierwszy szpital, który darzę takim uczuciem...
Absolutnie na szpital nie narzekam,ale nie lubie tam przebywac. Jak tam jestem natychmiast z połamanej robię się bardzo,bardzo chora 🙁
ale zaraz wracasz do domu i jest odwrotnie 😉 to już się kończy to wszystko, jeszcze trochę walki i już, za rok nie będziesz pamiętać 😉
Pogoda bardzo "dołkowata" dobrze, że chociaż noga nie dokucza.
Kasiek jutro Twoja "godzina prawdy" - buty już przygotowane ???
marchewka napisał(a):
akcja ratunkowa na stoku i pierwsza pomoc były super, myslę, że zminimalizowali moje cierpienie maksymalnie jak się dało, operacja i opieka po były super, ale mam żal, że zastosowano u mnie słabą metodę zespolenia nie pytając czy np bylabym skłonna doplacić do lepszej. myślę, że na skutek interwencji mojego ubezpieczyciela tak własnie się stało, bo podejrzanie koszty na styk zmieścily się w kwocie ubezpieczenia. z jednej strony to dobrze, bo jakbym nagle musiała wytrzasnąć kilka tys. euro to nie byłoby mi do smiechu, ale z drugiej bujam się teraz o rok dłuzej niż powinnam. no i pół roku przychodzily rachunki z Francji, których ubezpieczyciel nie miał ochoty placić, rosły odsetki, rózne listy z groźbą skierowania sprawy do sądu, jednym słowem masakra dla kogoś, kto leży, nie zarabia, nie jset w stanie nic zrobić poza dzwonieniem x razy do kolejnych spławiających pań i panow w różnych instytucjach. więc ja mam niemiłe wspomnienia z ubezpieczycielem, zresztą sprawa została załatwiona jak już miałam przygotowane papiery do rzecznika, i mam nadzieję, że skoro nic do dziś nie przyszlo to jest ok, choć moja znajoma po dwoch latach dostała wezwanie do sądu z kraju gdzie miała wypadek, zresztą była ubezpieczona, ale to nic nie pomogło.Polamana Kaska napisał(a):
Nie było żadnych problemów z ubezpieczycielem, Dałam pielęgnarce moją kartę z ID i nic więcej mnie nie obchodziło. Gdybym była niezadowolona, pewnie ingerowalibyśmyn z mężem, ale nie było potrzeby.marchewka napisał(a):
niePołamana już Kasiu, a Ty miałaś problemy z ubezpieczycielem za wypadek w Austrii? czy przed operacją lekarz informował Cię o metodach zespolenia, czy po prostu wstawili co uważali za najlepsze? czy ubezpieczyciel wtrącał się w całą akcję?
Jeśli chodzi o lekarza, nie informował mnie wcześniej o metodzie leczenia, więc ja jako totalny laik w sprawach złamań byłam wielce zdziwiona, gdy po wywiezieniu mnie z sali stwierdziłam brak gipsu. Lekarz wtedy powiedział, że zastosowali zespolenie gwoździem.
Reasumując, cały ten potencjalnie najgorszy okres to bajka w porównaniu z tym, co teraz mam w Polsce, mimo że mam w rodzinie lekarzy, więc niby jakieś tam możlwości.
A jak to u CIebie wyglądało? Pono francuska służba zdrowa jest bardzo sprawna.
a jakiego mialaś Kasiu ubezpieczyciela?
A Ty u kogo?
Gocha5 napisał(a):
Dzięki Kasia, będę czekać w takim razie na dobre wiadomości od Ciebie. Mnie najbardziej wkurza wyczuwalna dolna śrubka i dlatego chciałabym się już tego pozbyć. Zresztą od lipca nastawiałam się na styczeń, a tu masz 🙁Polamana Kaska napisał(a):
Gosiu, wiesz jak to z lekarzami, jeden mówi tak, inny co innego. Więc nie zamartwiaj się. Do kwietnia jeszcze szmat czasu, więc na pewno wtedy spokojnie pozbędziesz się żelastwa.Gocha5 napisał(a):
Moja radość okazała sie przedwczesna i plany poszły w łeb. Mój lekarz, u którego byłam wczoraj zachwycał się zrostem i mówił, że bez obaw mogę pozbyć się złomu w styczniu. Niestety na oddziale inny pan doktor powiedział, że zespolenia usuwają po 1,5 roku od operacji, ponieważ zdarzają się złamania wtórne. A oprócz tego, tak jak u Kaśki najbliższe terminy są na kwiecień ( u mnie rok od operacji minie 26 stycznia) Najciekawsze, że jak byłam po operacji, to ci sami lekarze mówili, że będę miała usunięte wszystko po roku czasu jeżeli będzie zrost, a teraz zmiana. Wstępnie mam ustalony termin na 19 kwietnia, jak się coś nie zmieni do tego czasu. I nie wiem po co robiłam wczoraj zdjęcia z perypetiami, jak dziś nikt nie był nimi zainteresowany 🙁 Dzięki wszystkim za trzymanie kciuków. 🙂
Ja mam natomiast cichą nadzieję, że mój prywatny wkręci mnie na styyczeń, bo mnie już wkurza, że nie mogę robić z nogą wszystkiego.
Zdrówka.
alawpr napisał(a):
Właśnie na to liczę Marcheweczko 😉.Jak najszybciej to wszystko zakończyc. Teraz dopadają mnie jakieś durnowate lęki,że znów mnie zapakują w ten gips.Mąż juz tego nie może słuchac i grozi że mnie zawiezie do wariatkowa jak jeszcze raz o tym wspomnę.Ale wiesz jak to jest,człowiekowi pałętają sie różne ,durnowate myśli.
oj wiem, wiem, mi się bardzo duzo rzeczy poprzestawiało na gorsze przez to zlamanie, w głowie też, ale teraz jak widzę koniec to też czuję sie jakos nieswojo i jakkolwiek idiotycznie to brzmi to tak przywykłam do bycia połamańcem, że boję się jak to będzie normalnie...to dopiero, co?
Polamana Kaska napisał(a):
No to faktycznie nieciekawie, Ubezpieczyłam się w Allianz, na szczęście mój znajomy jest tam agentem, więc zawsze doradzi coś sensownego. Przede wszystkim ubezpieczenie było tak podzielone, że na leczenie była przeznaczona naprawdę duża kwota.marchewka napisał(a):
akcja ratunkowa na stoku i pierwsza pomoc były super, myslę, że zminimalizowali moje cierpienie maksymalnie jak się dało, operacja i opieka po były super, ale mam żal, że zastosowano u mnie słabą metodę zespolenia nie pytając czy np bylabym skłonna doplacić do lepszej. myślę, że na skutek interwencji mojego ubezpieczyciela tak własnie się stało, bo podejrzanie koszty na styk zmieścily się w kwocie ubezpieczenia. z jednej strony to dobrze, bo jakbym nagle musiała wytrzasnąć kilka tys. euro to nie byłoby mi do smiechu, ale z drugiej bujam się teraz o rok dłuzej niż powinnam. no i pół roku przychodzily rachunki z Francji, których ubezpieczyciel nie miał ochoty placić, rosły odsetki, rózne listy z groźbą skierowania sprawy do sądu, jednym słowem masakra dla kogoś, kto leży, nie zarabia, nie jset w stanie nic zrobić poza dzwonieniem x razy do kolejnych spławiających pań i panow w różnych instytucjach. więc ja mam niemiłe wspomnienia z ubezpieczycielem, zresztą sprawa została załatwiona jak już miałam przygotowane papiery do rzecznika, i mam nadzieję, że skoro nic do dziś nie przyszlo to jest ok, choć moja znajoma po dwoch latach dostała wezwanie do sądu z kraju gdzie miała wypadek, zresztą była ubezpieczona, ale to nic nie pomogło.Polamana Kaska napisał(a):
Nie było żadnych problemów z ubezpieczycielem, Dałam pielęgnarce moją kartę z ID i nic więcej mnie nie obchodziło. Gdybym była niezadowolona, pewnie ingerowalibyśmyn z mężem, ale nie było potrzeby.
Jeśli chodzi o lekarza, nie informował mnie wcześniej o metodzie leczenia, więc ja jako totalny laik w sprawach złamań byłam wielce zdziwiona, gdy po wywiezieniu mnie z sali stwierdziłam brak gipsu. Lekarz wtedy powiedział, że zastosowali zespolenie gwoździem.
Reasumując, cały ten potencjalnie najgorszy okres to bajka w porównaniu z tym, co teraz mam w Polsce, mimo że mam w rodzinie lekarzy, więc niby jakieś tam możlwości.
A jak to u CIebie wyglądało? Pono francuska służba zdrowa jest bardzo sprawna.
a jakiego mialaś Kasiu ubezpieczyciela?
A Ty u kogo?
witch napisał(a):
Pogoda bardzo "dołkowata" dobrze, że chociaż noga nie dokucza.
Kasiek jutro Twoja "godzina prawdy" - buty już przygotowane ???
kasiek79 napisał(a):
Mam juz takiego luza w gipsie że czuję ze cała noga jest "poraniona" Obciera jak cholera. DObrze ze to ostatni dzień bo bym fiołtka dostała.
Jsczcze troszke ,Kasieńko ,jeszcze troszke:)
żabka napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
Mam juz takiego luza w gipsie że czuję ze cała noga jest "poraniona" Obciera jak cholera. DObrze ze to ostatni dzień bo bym fiołtka dostała.
Jsczcze troszke ,Kasieńko ,jeszcze troszke:)
no własnie wiem ze to już............................... z górki bo jutro o tej porze będe bez tego pancerza. Piecze mnie bok łudki starsznie Osttanio miaą tam strupy teraz pewnie te strupy zlazły i dlatego tak piecze. No ale jak wytrzymała 3,5 miecha to te kilkanaście godzin tym bardziej 🙂
kasiek79 napisał(a):
Tak sie tylko zastanawiam jak to będzie jak m zdejma gips bo ............................. ja juz bez kul pomykam (nawet dzisiaij doniosłąm kawkę ida bez kul czyli prawie nie kuśtykam bo keidyć bym rozlała) Ciekawa jestem ile lekarz pozwoli mi obciązać noge
Mnie po gipsie kazał 1 lekarz-doktor 20-30kg. 2 lekarz-ortopeda chodzić na maksa .